RODO w praktyce…

Na pierwszy rzut oka kartka z napisem zdaje się śmieszna

„W związku​ z Rozporządzeniem o ochronie danych osobowych (tzw. RODO), osoby nieupoważniane (sic!) uprasza się o nie słuchanie przez okno treści dla nich nieuprawnionych.”

Pomijając całkowicie formę przekazu (osoby nieupoważniane, treści dla nich nieuprawnionych) od których robi się blado, należy wprost powiedzieć, że ktoś musiał na ten „genialny” pomysł wpaść. 

Ponieważ tego z kartki nie widać dopowiem Wam, że jest to zdjęcie zrobione przez jednego z inspektorów ochrony danych należącego do nieformalnego zrzeszenia FIOD (Forum Inspektorów Ochrony Danych), a zdjęcie wykonane zostało w ośrodku zdrowia.

Czemu to tak istotne?

Ponieważ ośrodek zdrowia zapewne posiada IOD, który co najmniej o tym „ogłoszeniu parafialnym” wiedział. Niby zabawne, ale totalnie bez podstawy prawnej, na którą powołuje się ośrodek, RODO nie zabrania podsłuchiwania, RODO nakazuje ADO powziąć takie działania i środki  techniczne i organizacyjne, aby ktoś nie podsłuchał. 

Czy jednak ta kartka ma gdzie indziej podstawę prawną?

Oczywiście, że tak, więc jak już chcemy kogoś pouczać, aby nie podsłuchiwał należy go poinformować, iż poprzez ominięcie lub złamanie zabezpieczeń, które ADO zastosował w celu zapewnienia prywatności przekazywanych informacji osoba ta naraża się na zarzuty z art. 267 §1.

„Kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do informacji dla niego nieprzeznaczonej, otwierając zamknięte pismo, podłączając się do sieci telekomunikacyjnej lub przełamując albo omijając elektroniczne, magnetyczne, informatyczne lub inne szczególne jej zabezpieczenie,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.”.

RODO kary dla tej osoby nie przewiduje, choć w przypadku, gdy osoba która dane te pozyska w sposób nielegalny zacznie je przetwarzać może zostać uznana za Administratora takich danych i podlegać wszystkim obowiązkom jakie nakłada na Administratora RODO

2 myśli na “RODO w praktyce…”

  1. Zarzuty z art. 267 §1 tu są nie do obrony. Podsłuchiwacz nie będzie otwierał zamkniętego (okna), nie będzie przełamywał ani nie omijał żadnych zabezpieczeń. Nigdzie się też nie będzie podłączał (no może poza ‚podłączeniem’ ucha do strumienia fal dźwiękowych, tylko że tu nie tyle by się podłączał co zwyczajnie stawał na drodze tego strumienia). 🙂

    1. Nie koniecznie, orzecznictwo bardzo chętnie rozszerza znaczenie tego paragrafu
      sn.pl/sites/orzecznictwo/Orzeczenia3/III%20KK%20265-15.pdf
      cyt. „Art. 267 § 3 k.k.
      zapewnia ochronę wypowiedzi uczestników rozmowy, jeżeli co najmniej w sposób dorozumiany nadały im poufny charakter, przy czym bez znaczenia są tu intencje, jakie zadecydowały o takim statusie wypowiedzi.”
      Nie znam orzecznictwa w zakresie podsłuchiwania przez zamknięte drzwi lub okna, jednak należy pamiętać, że dopiero 267 §3 wskazuje na zastosowanie urządzeń.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *